Dawno temu nabyłam sobie w Kłębuszku 100g czesanki. Bez celu zupełnie. Tak oto poleżała ona w moich zasobach, aż nadszedł na nią czas. Przyszła dziś do mnie bowiem paczuszka z Fastrygi (wiem, wiem, miałam nic nie kupować, ale Wasze wszechobecne bawełny podrażniły moje zmysły i nie wytrzymałam - ale o tym innym razem), a tam między innymi piękne, ostrze jak brzytwa igły do filcowania :D
Tak oto rozpoczęłam mój experymnet filcowany na sucho :)
Wpadłam w amok robienia kuleczek (bo najłatwiejsze) i mam chytry plan. W zasobach bowiem jest też czesanka w kolorze gorzkiej czekolady, która pięknie komponuje się z ów pomarańczową musztardą (tak ten kolor powyższej ma zupełnie inny kolor). A co z mojego chytrego planu się wykluje...? Zobaczymy :)
P.S. nakłułam trzy kuleczki i o dziwo, odpukać, nie zostałam jeszcze ranna. Jeszcze.