Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 grudnia 2011

A w środku kotek

przeobrażony w zimowy komplecik numer dwa na zamówienie.
Czapa. Z wzoru identyczna jak moja szara z poprzedniego miesiąca. W roli wdzięcznej modelki wystąpiła maszynka do robienia pop-corn`u :D


I rękawiczki (z choinką w tle). Jednopalczatki tradycyjnie. Może na przyszły rok posiądę tajną wiedzę dziergania pięciu palców. Może...
I te również dziergane od palców. I coraz bardziej mi się to podoba.




Dwa tygodnie toto dłubałam! Niby proste a weny brak. Ale najważniejsze, że nowa posiadaczka twierdzi że zadowolona.

Wściekła za to jestem na mój brak umiejętności uchwycenia koloru tej włóczki. Chyba, żadne zdjęcie go nie oddaje. A szkoda bo piękny.

Wzór: własny
Włóczka: Kotek, kolor 16 turkus
Druty: KP 3,5mm i 3,25mm ściągacz

wtorek, 6 grudnia 2011

Melciowy prawie komplet zimowy

Na specjalne zamówienie dobrej duszy znanej mi z życia wirtualnego i realnego dłubałam przez ostatnie dni komplet zimowy. Prawie komplet. Bo cechą łączącą, pomijając porę roku, jest jedynie kolor. Zamówienie bowiem brzmiało czapka lekka i zwiewna, rękawiczki grube i mięsiste.
Cóż mogłam począć!




Czapka, zrobiona z obrazka według wzoru znalezionego gdzieś w necie przez mely (tak, tak, przyznaję się popełniłam jakby plagiat). Miała być a`la smerfetka. Czy nie jest zbyt smerfetkowata, się okaże jak właścicielka na głowę założy.

i wzór wykorzystany w czapce

Czapka: wzór własny inspirowany ;)
Włóczka: Angora Ram (Yarn Art) kolor 10094 śliwka
Druty: KP 3,25 ściągacz, 3,5mm cała reszta
Spostrzeżenie na temat włóczki: jak dla mnie irytująca w robótce, haczy się, rozdwaja. Przerabiało mi się ją nierównomiernie, to też po zdjęciu z drutów wylądowała w wodzie do blokowania, choć to dało niewielkie efekty. Na pierwsze mizianie jest po moczeniu jest dość miękka, ale dam sobie rękę uciąć że dla osoby wrażliwej będzie lekko gryząca. Żałuję tylko, że mam owego w domu jeszcze 6 motków. I nie wiem kiedy odważę się wrzucić je na druty


Rękawiczki (bez wkładki człowieczej wyglądające jak ślepa kiszka), jak wspomniałam w poprzednim wpisie robione eksperymentalnie, od palców.
I jak się słusznie Iwona zdziwiła rękawiczki od palców?! A cóż mogłam zrobić, kiedy ostateczna długość rękawiczki nieustalona została, a i włoczki nie wiedziałam ile toto zeżre. Musiałam poszaleć.
Efekt: odrobina irytacji przy wrabianiu kciuka i kształtowaniu nadgarstka. Ale za to możliwość manewrowania przy długości rękawki do woli. Zależnie od ilości dostępnej włoczki i nagłej zachcianki właścicielki :)
Co fajne przy tak długiej rękawce to możliwość noszenia jej do sameeeeej pachy lub wywinięcie ponad nadgarstkiem.
Jak dla mnie efekt eksperymentu zadowalający, choć muszę jeszcze nad owym popracować :)





Rękawiczki: wzór własny improwizowany w trakcie
Włóczka: Tango (Madame Tricote) kolor 061 śliwka
Druty: KP 5,5
Spostrzeżenie na temat włóczki: boska! Mimo że to tylko akryl. Jest miękka, milutka, cieplutka, fajnie się przerabia i daje dzianinę o konkretnej grubości. Będę ją jeszcze wykorzystywać na zimowe wariactwa :) Mam nadzieję, że po praniu zachowa się kulturalnie i nie będę musiała przez mely oczami świecić.

I to by było na tyle. Na dziś.
Słonecznego dzionka.

wtorek, 22 listopada 2011

Prawie zadowolony

Taki jest stan mojego męża w reakcji na czapkę jaką mu popełniłam.


Kolor i fason w sam raz.
Gorzej ze wskaźnikiem miękkości. Wszak mąż twierdzi, że czapka go "gryzie". A ja że to absurd, bo przecież to ja w tym związku mam skórę wrażliwą, a Baśka (ta sama z której powstała moja z poprzedniego postu) mnie nie razi. Tak oto mąż został przeze mnie posądzony o niezadowolenie z wyrobu rąk własnych ukochanej małżonki i mąż więcej czapki nie dostanie! Foch!
(No chyba że wyrazi dalece posuniętą skuchę.)




Wzór: mieszanina czapek podpatrzonych w sieci z odrobiną kombinatorstwa.
Włóczka: zeszło niespełna 100g Baśki, szarej ale ciemniejszej niż poprzednio.
Druty: KP 3,5mm

sobota, 19 listopada 2011

Resztek wykorzystanie

Jako że w sieci to tu to tam czapki się przewijają piękne i piękniejsze, a moja szara radosna twórczość pozostawiła po sobie niedobitka w postaci ok. 100-150g szarej Baśki, postanowiłam urozmaicić moją szafę w dziale nakrycia głowy. Wyszło o tak:





Ni to czapka ni smerfetka, ale w wiszącym na tyłach "worze" mieści się cały kucyk więc nic mi się nie mytla po szyi i nie gryzie. W głowę jest mi ciepło, ale nie za gorąco jak to ma miejsce przy temperaturze lekko powyżej 0 i w obecnym nakryciu głowy. Jednym słowem jest nam razem dobrze.
A na bardziej mroźne dni jeszcze coś sobie wydłubię.


Co istotne ściągacz w miejscach strategicznych (czoło, skronie, uszy) jest zrobiony podwójną listwą, więc ból głowy mi nie straszy.
Z rozkoszą popełniłabym do kompletu rękawiczki, ale Baśki ostatnio nigdzie nie ma. Czyżby ją producent zwinął?

wtorek, 4 stycznia 2011

Staro/Nowo/Rocznie i Zaćmienie

Oglądam, podglądam, podziwiam podsumowania minionego roku na blogach. Też chciałam. Ale nie zrobię (roz)rachunku moich dziergadeł. Wstyd bowiem. Ciągle coś robię, wszędzie włóczki, tu książka tam gazetka, a za ścianą druty się walają. A efektów brak. Chyba jakieś chochliki prują na bieżąco moje wypociny.
Tak więc z czystym kontem (choć nie od końca do musztardowy niezakończony stygnie na drutach) otwieram Nowy Rok z silnym postanowieniem poprawy.

Dziś podrzucam.
Ostatnia zakończona czapka 2010 Pinecone wg wzoru Iwony (schemat dostępny na jej blogu)

Troszkę mi te oczka krzyżowane wyszły rozlazłe, ale w sumie mi to nie przeszkadza. Ciekawym jest za to fakt, że czapka (o ile robiona jest z jednego kawałka włóczki albo nitki dobrze się wciągnie) spokojnie może być czapką dwustronną. Tak wygląda na lewo

Włóczka: Mrino Maxi 502(Mondial) dorwana jakiś czas temu w osiedlowym ciucholandzie :D

I druga sztuka dla mamy (mimo zarzuconej na oczka żyłki, czapka już skończona)

Włóczka: Maxi Color 10057(Vilnap)
W tym modelu musiałam dodać partię oczek i okrążeń do przerobienia bo i włóczka cieńcza.

A na ten Nowy Rok, żeby się dobrze dziergało, w sobotę napatoczyłam się na foto Cropped jacket by Lutz & Patmos (Vogue Knitting/Designer Knitting ~ Early Fall 2010)
chwyciłam w rękę co w domu było i zaczęłam.

Robię ot tak, jak mi wyjdzie (z pewnością zupełnie niezgodnie z oryginalnym schematem). Ale chcę osiągnąć efekt, mocno zbitej dzianiny w żakieciku 3/4. Jest ciężko, bo od ścisłości dzianiny na drutach mam odcisk na placu, ale się nie dam. Chyba, że mi włóczki braknie, a wszystko na to wskazuje :/ Moja wersja w kolorze głębokiej czerwieni. I choć zdjęcie mówi że to rażąca czerwień, nie dajcie się zwieść, to wszystko wina dzisiejszego zaćmienia słońca (swoją drogą też nie miałam kiedy robić zdjęć, phi)

poniedziałek, 22 listopada 2010

Zimowo cd.

Monotonnie pędzi moje życie. Dziergając dalej w tonie zimowym, ale czemu tu się dziwić. W sobotę zaciągnęło mroźnym powietrzem, to na głowę wciągnęłam nową czapę w komplecie z rękawiczkami z poprzedniego postu :)Może urodą nie powala i jest ciut przyciasna :), ale jest moja, jest ciepła i kolorowa. I wygląda tak:




Na komplet zużyłam ok. 150 g włóczki, więc zostało mi jeszcze pół motka. Mam wobec tego szatański plan popełnienia szyjogrzeja. Wtedy komplet będzie kompletny.

A żeby nie było, że dłubię "egoistycznie", są też rybackie ocieplacze a ręce dla męża, o które prosił przez dwa miesiące. Według zlecenia miało być to coś na styl rękawiczek jednopalcowych, ale z wolnym dostępem do wszystkich palców bez konieczności zdejmowania, a jednocześnie maksymalnie ciepłe i zabudowane... Zrobiłam wobec tego "niedorobione rękawiczki" vel "przerobione minetki", a mąż się cieszy. Jak niewiele potrzeba do szczęścia mężczyźnie ;)
Na modelu, bez wędki


Zeszła niewielka ilość włóczki z domieszką wełny. Liczę więc na właściwości cieplne, w przeciwieństwie do skuteczności moich próśb o porzucenie wędki przez męża w takiej temperaturze.

Wczorajszy wieczór poświęciłam z kolei na wysiłki intelektualne co do kolejnego "czegoś". Efektem jest mało zgrabny "projekt" sweterka z oczekującej od dawna musztardowej First Class. Narzuciłam ponad 200 oczek i dłubię ściągacz. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Po za tym w głowie kłębią się kolejne dwa sweterki, ale włóczki odpowiedniej nie mam, a obiecałam sobie, że nie zamówię nic póki nie spożytkuję min. 500 g tego co jest w domu. I zamierzam wytrwać!
Oczywiście nie mowa tu o dodatkowych żyłkach KP ;P

A na koniec małe co nieco w ramach "w sieci znalezione" by Stefanel za jedyne 680 zł !


Kolorowych, powyborczych snów :)

czwartek, 28 października 2010

Kiedy czasu brak...

... nawet KP nie pomogą. Zwyczajnie wszystko idzie jak po brudzie. Na wypaśne druciki narzuciłam szarą włóczkę znalezioną przypadkiem w koncie ;) W zamiarze ma być zwykły, prosty sweter po pół tyłka z szerokim golfem. Co wyjdzie, się okaże. Zostało mi do zrobienia półtora rękawa i golf, więc mooooże skończę w tym roku :/
Tymczasem, żeby się odstresować, na zamówienie zatroskanej mamusi rocznego Igora, żeby mu w uszka zimno nie było, mamy pilotkę z antenką. Za modela aktualnie robi lampka nocna, bo lepszego manekina w domu nie było

czółko...

i antenka...

I jeszcze małe co nieco, jak się mi jednego wieczoru nudziło, a druty w ręce parzyły, nowe markery. Już w akcji
Dobranoc

niedziela, 10 października 2010

Depresja, literatura, edukacja...

Popadłam we wczesnojesienną depresję. Powodu nie znam, ale jakoś mi nie tak jak powinno. Mimo, że piękna złota jesień dopisuje... Żurawina w słoikach przetworzona, głóg w lodowce czeka na swoją kolej, grzybki w zamrażarce, kasztany leżą dosłownie wszędzie ściągając niedobre fale radiowe. A w mojej głowie... ech....
I niestety to ...ech... odbija się na drutach. Wszystko co zaczęte, poległo... Na nowe konkrety nie mam ochoty. Po prostu siadam, czuje że chcę coś dłubać ale nie wiem co.
I w takim oto nastroju wparowałam ostatnio do empiku. Zupełnie nieplanowanie, tak sobie pooglądać, powąchać nowości. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym do półki o wdzięcznej nazwie "hobby" nie podeszła. No i masz! Wpadło w ręce. A jak już wpadło to się odkleić nie chciało i telepatycznie każe kierować się do kasy. Efektem jest nowe cacko na półce
A w środku wiele rzeczy o których pojęcia nie miałam (tu przypominam, że początkująca jestem), albo do których nie umiałam się zabrać. Jednym z takich "cosiów" były dotychczas medaliony. Niby człowiek wie jak wyglądają, niby wyglądają nieskomplikowanie, a jak przyjdzie co do czego to się człowiek gubi. Ale nie tym razem :)
Mój pierwszy spiralny medalion, zupełnie przypadkiem przeobraził się w mini czpusie. Chyba dla misia, bo mieści się na pięści. Tak zafascynowana nowością postanowiłam! Zrobię sobie czapkę!
I szło mi całkiem fajnie do momentu kiedy uznałam, że taka zwykła czapka to kijowa będzie, ale berecik to już coś :) No i wyszedł berecik, mój pierwszy w życiu. W ogóle pierwsze moje nakrycie głowy. Szkoda tylko, że na dorosłego człeka za małe. Ale może dzięki temu znajoma dziewuszka będzie miała nową "szmatkę". Wyszło tak :)
W zamierzeniu prawa strona miła być ta:
ale jakoś się układać nie chce jak berecik, więc ją wywlekłam na lewo i dorobiłam pomponik. I w sumie to zadowolona jestem, jak na pierwszy raz :D
Włóczka: Tiftik, Opus (5% moher, 95% akrylu)
Druty: skarpetowe 3,5mm, żyłka 3,5 mm i 3,25
Dodatkowe akcesoria: szydełko 3mm, igła dziewiarska, kawałek kartonika (na pomponik), duże piwo ;)
Przerabiane: oczkami prawymi na okrągło na drutach 3,5mm i ściągacz 3*3 drutami 3,25mm