Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą markery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą markery. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 lipca 2011

Lecę sobie w kulki

A właściwie w koraliki. Cóż. Markerów mi brak.



A skoro już po całym mieszkanku walały się koraliki, druciki i takie tam różne, to jeszcze machnęłam trzy pary kolczyków. Moje pierwsze :D





Dziękuję za miłe słowa dla Przerywnika :)

czwartek, 28 października 2010

Kiedy czasu brak...

... nawet KP nie pomogą. Zwyczajnie wszystko idzie jak po brudzie. Na wypaśne druciki narzuciłam szarą włóczkę znalezioną przypadkiem w koncie ;) W zamiarze ma być zwykły, prosty sweter po pół tyłka z szerokim golfem. Co wyjdzie, się okaże. Zostało mi do zrobienia półtora rękawa i golf, więc mooooże skończę w tym roku :/
Tymczasem, żeby się odstresować, na zamówienie zatroskanej mamusi rocznego Igora, żeby mu w uszka zimno nie było, mamy pilotkę z antenką. Za modela aktualnie robi lampka nocna, bo lepszego manekina w domu nie było

czółko...

i antenka...

I jeszcze małe co nieco, jak się mi jednego wieczoru nudziło, a druty w ręce parzyły, nowe markery. Już w akcji
Dobranoc

wtorek, 10 sierpnia 2010

Wiśnie, śliwki i inne...

Zmobilizowałam się w końcu i zrobiłam porządek w folderach foto. I tak porządkując znalazłam coś czego jeszcze tu nie było. Mianowicie moje pierwsze odręczne markery :) Może nie są one szczytem osiągnięć technologicznych i nie powiewają nadprzyrodzonymi zdolnościami twórczością, ale włóczka w końcu się nie czepia, marker się nie wplata i wszystko jest na swoim miejscu.
Tu śliweczki które zostały u mnie (swoja droga wielbię połączenie fioletu z zielenią lub miodkiem)














A tu wisienki, które pojechały na drugi koniec Krakowa do zarażonej dzierganiem Moniki :D















Mam jeszcze w zanadrzu całą masę kuleczek, kosteczek i szpileczek, które przyszły do mnie jakiś czas temu. I jestem zauroczona tym turkusem i jak je tylko zobaczyłam wiedziałam że muszę mieć. Choć by miały tylko leżakować. W sumie gdybym miała przebite uszy to zrobiłabym z nich kolczyki, ale że dziur w uszach brak, to kuleczki leżą w pudełeczku i czekają na swoją kolej :)



No i jeszcze to połączenie fioletu z miodem, o którym wspomniałam, coś z tego na pewno wyjdzie bo planuje wrzucić na druty kolejną włóczkę i może być markerów za mało. Na razie ot tylke ;)