Translate

Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z koralika i drucika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z koralika i drucika. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 września 2011

Delikatnie...

... postępować muszę z natłokiem moich myśli drucianych.
Drugi dzień nie dziergam. Ręka znowu odmówiła posłuszeństwa, co tym razem mnie dziwi, bo się nie przeciążałam ostatnimi czasy.
Niemniej gęsi smalec znów jest moim przyjacielem, który z wielką cierpliwością mąż wciera w rękę. Dalej trenując pierwszą pomoc bandażyk, a do pracy wersja bardziej oficjalna, wyjściowa, opaska uciskowa - rządzi w mojej szafie.
Tak się nudzę i mnie nosi. Więc sobie tytułowo (czyt. delikatnie) wyplotłam tytułową (czyt. jw) bransoletkę.
Ostatecznie tu też drut. No... drucik.



Trochę krzywo, pokracznie, ale mi się podoba :)



Miłego wieczoru :)

czwartek, 21 lipca 2011

Lecę sobie w kulki

A właściwie w koraliki. Cóż. Markerów mi brak.



A skoro już po całym mieszkanku walały się koraliki, druciki i takie tam różne, to jeszcze machnęłam trzy pary kolczyków. Moje pierwsze :D





Dziękuję za miłe słowa dla Przerywnika :)

czwartek, 28 października 2010

Kiedy czasu brak...

... nawet KP nie pomogą. Zwyczajnie wszystko idzie jak po brudzie. Na wypaśne druciki narzuciłam szarą włóczkę znalezioną przypadkiem w koncie ;) W zamiarze ma być zwykły, prosty sweter po pół tyłka z szerokim golfem. Co wyjdzie, się okaże. Zostało mi do zrobienia półtora rękawa i golf, więc mooooże skończę w tym roku :/
Tymczasem, żeby się odstresować, na zamówienie zatroskanej mamusi rocznego Igora, żeby mu w uszka zimno nie było, mamy pilotkę z antenką. Za modela aktualnie robi lampka nocna, bo lepszego manekina w domu nie było

czółko...

i antenka...

I jeszcze małe co nieco, jak się mi jednego wieczoru nudziło, a druty w ręce parzyły, nowe markery. Już w akcji
Dobranoc

wtorek, 10 sierpnia 2010

Wiśnie, śliwki i inne...

Zmobilizowałam się w końcu i zrobiłam porządek w folderach foto. I tak porządkując znalazłam coś czego jeszcze tu nie było. Mianowicie moje pierwsze odręczne markery :) Może nie są one szczytem osiągnięć technologicznych i nie powiewają nadprzyrodzonymi zdolnościami twórczością, ale włóczka w końcu się nie czepia, marker się nie wplata i wszystko jest na swoim miejscu.
Tu śliweczki które zostały u mnie (swoja droga wielbię połączenie fioletu z zielenią lub miodkiem)














A tu wisienki, które pojechały na drugi koniec Krakowa do zarażonej dzierganiem Moniki :D















Mam jeszcze w zanadrzu całą masę kuleczek, kosteczek i szpileczek, które przyszły do mnie jakiś czas temu. I jestem zauroczona tym turkusem i jak je tylko zobaczyłam wiedziałam że muszę mieć. Choć by miały tylko leżakować. W sumie gdybym miała przebite uszy to zrobiłabym z nich kolczyki, ale że dziur w uszach brak, to kuleczki leżą w pudełeczku i czekają na swoją kolej :)



No i jeszcze to połączenie fioletu z miodem, o którym wspomniałam, coś z tego na pewno wyjdzie bo planuje wrzucić na druty kolejną włóczkę i może być markerów za mało. Na razie ot tylke ;)