Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prosto ze sklepu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prosto ze sklepu. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Odrobina luksusu
Takiego cacka w moim domu jeszcze nie było :)
I gdyby nie test Ogoniastego pewnie mój pierwszy Lace wylądowałby w szczelnym, próżniowym pojemniczku, zabezpieczony przez niechcianymi lokatorami i służyłby do patrzenia, miziania i ochania.
Co więcej mój pierwszy Lace mógłby nigdy moim się nie stać
Szczęśliwam
P.S. Po żmudnych poszukiwaniach dotarł do mnie nowy dziurkacz (-->>żmudnych bo nie pisałam, że zamówiony przeze mnie pierwszy dziurkacz nie dotarł z powodu braków magazynowych u sprzedającego, a później się okazało że nikt na Alle... nie posiada takiego wzoru. Poratował mnie pewien e-sklepik z okolic Krakowa kiedy to ściągnęłam ze stanu ostatnią sztukę) i mogłam zakończyć z powodzeniem moją misję "zaproszeniową". Państwo Młodzi zadowoleni, mój honor uratowany, a ja mogę się skupić na dzierganiu.
Idę testować :)
sobota, 21 stycznia 2012
Radosny koniec ciężkiego tygodnia
W końcu papa mi się cieszy :D o tak szeroko.
Ciężki to był tydzień pracy.
Tym większa radość z Fastrygowej przesyłki.
Nawet nadgarstek poczuł, że nie może mnie zawieść. Więc boleć przestał.
A przesyłka mnie tak radośnie zaskoczyła cudnymi kolorami... Nigdy jeszcze aż tak nie trafiłam w odcienie.
I tak sobie wczoraj pół wieczora siedziałam i myślałam, którą wybrać na sweterek z akcentem koronkowym. Głęboka czerwień, cudna jak dojrzałe wisienki czy coś co Fastryga określiła mianem fuksji ale dla mnie owa fuksja jest przełamana ciemnym wrzosem?
Wtedy z ratunkiem przybył mąż i rzekł: "Czerwony obowiązkowo"
To i się robi
Choć mam obawy czy ta włóczka nie jest za gruba. I czy ta grubość będzie pasować do koronki? Najwyżej!
A w paczce jeszcze cudnie puchate moteczki

już wiem co z nich chcę zrobić, ale nie wiem czy to ogarnę :)
I wcześniej wspomniana fuksja, która pójdzie na bluzeczkę, chyba że czerwona włóczka się nie sprawdzi w koronkach to zrobię podmianke.

hm, na zdjęciu faktycznie wygląda jak fuksja.
Słonecznego weekendu :)
Ciężki to był tydzień pracy.
Tym większa radość z Fastrygowej przesyłki.
Nawet nadgarstek poczuł, że nie może mnie zawieść. Więc boleć przestał.
A przesyłka mnie tak radośnie zaskoczyła cudnymi kolorami... Nigdy jeszcze aż tak nie trafiłam w odcienie.
I tak sobie wczoraj pół wieczora siedziałam i myślałam, którą wybrać na sweterek z akcentem koronkowym. Głęboka czerwień, cudna jak dojrzałe wisienki czy coś co Fastryga określiła mianem fuksji ale dla mnie owa fuksja jest przełamana ciemnym wrzosem?
Wtedy z ratunkiem przybył mąż i rzekł: "Czerwony obowiązkowo"
To i się robi
Choć mam obawy czy ta włóczka nie jest za gruba. I czy ta grubość będzie pasować do koronki? Najwyżej!
A w paczce jeszcze cudnie puchate moteczki
już wiem co z nich chcę zrobić, ale nie wiem czy to ogarnę :)
I wcześniej wspomniana fuksja, która pójdzie na bluzeczkę, chyba że czerwona włóczka się nie sprawdzi w koronkach to zrobię podmianke.
hm, na zdjęciu faktycznie wygląda jak fuksja.
Słonecznego weekendu :)
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Podwójne wyznanie miłości
Ileż to już razy wielbiłam pewne magiczne miejsce gdzie za śmieszne pieniądze upolować można niezłe cacka. Nie tylko ciuchowe.
Ot kolejne efekty pewnej wizyty.
700g czystej wełenki. Mięciutkiej, milutkiej, cieplutkiej. Aż chce się tulać. I to wszystko za całe 19 zł z groszami :)
A ot, pewne cacko, które planuje z niej popełnić
Wzór Jacqueline by Karina Liu dostępny free TU lub TU
Tylko nim ja to przetłumaczę... Żebym miała tyle cierpliwości i samozaparcia co dobrych chęci :)
Mam pewne obawy, że ten wzór przy mojej wełence może wiele stracić, bo jest dużo cieńsza. Ale jakby tak z podwójnej?
Ot kolejne efekty pewnej wizyty.
700g czystej wełenki. Mięciutkiej, milutkiej, cieplutkiej. Aż chce się tulać. I to wszystko za całe 19 zł z groszami :)
A ot, pewne cacko, które planuje z niej popełnić
Wzór Jacqueline by Karina Liu dostępny free TU lub TU
Tylko nim ja to przetłumaczę... Żebym miała tyle cierpliwości i samozaparcia co dobrych chęci :)
Mam pewne obawy, że ten wzór przy mojej wełence może wiele stracić, bo jest dużo cieńsza. Ale jakby tak z podwójnej?
piątek, 15 kwietnia 2011
Trochę jakby z innej beczki
Chociaż nie do końca. Na drutach wełna, tu w zasadzie też :)
Dawno temu nabyłam sobie w Kłębuszku 100g czesanki. Bez celu zupełnie. Tak oto poleżała ona w moich zasobach, aż nadszedł na nią czas. Przyszła dziś do mnie bowiem paczuszka z Fastrygi (wiem, wiem, miałam nic nie kupować, ale Wasze wszechobecne bawełny podrażniły moje zmysły i nie wytrzymałam - ale o tym innym razem), a tam między innymi piękne, ostrze jak brzytwa igły do filcowania :D
Tak oto rozpoczęłam mój experymnet filcowany na sucho :)



Wpadłam w amok robienia kuleczek (bo najłatwiejsze) i mam chytry plan. W zasobach bowiem jest też czesanka w kolorze gorzkiej czekolady, która pięknie komponuje się z ów pomarańczową musztardą (tak ten kolor powyższej ma zupełnie inny kolor). A co z mojego chytrego planu się wykluje...? Zobaczymy :)
P.S. nakłułam trzy kuleczki i o dziwo, odpukać, nie zostałam jeszcze ranna. Jeszcze.
Dawno temu nabyłam sobie w Kłębuszku 100g czesanki. Bez celu zupełnie. Tak oto poleżała ona w moich zasobach, aż nadszedł na nią czas. Przyszła dziś do mnie bowiem paczuszka z Fastrygi (wiem, wiem, miałam nic nie kupować, ale Wasze wszechobecne bawełny podrażniły moje zmysły i nie wytrzymałam - ale o tym innym razem), a tam między innymi piękne, ostrze jak brzytwa igły do filcowania :D
Tak oto rozpoczęłam mój experymnet filcowany na sucho :)
Wpadłam w amok robienia kuleczek (bo najłatwiejsze) i mam chytry plan. W zasobach bowiem jest też czesanka w kolorze gorzkiej czekolady, która pięknie komponuje się z ów pomarańczową musztardą (tak ten kolor powyższej ma zupełnie inny kolor). A co z mojego chytrego planu się wykluje...? Zobaczymy :)
P.S. nakłułam trzy kuleczki i o dziwo, odpukać, nie zostałam jeszcze ranna. Jeszcze.
wtorek, 21 grudnia 2010
Same drobiazgi
Zainspirowana postem Trscaveczki, poprowadzona na boskiego bloga Olgi wpadłam w szał dzierganych dodatków. Tak powstała jednego wieczoru bransoletka wg schematu Olgi


Oczywista... wygląda o wiele gorzej niż oryginał, ale obiecuję się poprawić, bo mi się spodobało. Chcę jeszcze jedną. Dwukolorową :)
Do tego stałam się wczoraj szczęśliwą posiadaczką uroczych guziczków (tak oto musztardowy jeszcze nie skończony ale zapięcie już ma)

oraz trzech motków angory

Jest niesamowicie miękka i miła. Chyba miałam ją przeznaczyć na chustę/szal czy_coś_takiego, ale później mnie tknęło i będzie sympatyczny sweterek. O ile 3 motki wystarczą. Ale spróbuje. To będzie plagiat pewnego sweterka, który gdzieś kiedyś wpadł mi w oko, ale z wiadomych względów go nie nabyłam ;P
Oczywista... wygląda o wiele gorzej niż oryginał, ale obiecuję się poprawić, bo mi się spodobało. Chcę jeszcze jedną. Dwukolorową :)
Do tego stałam się wczoraj szczęśliwą posiadaczką uroczych guziczków (tak oto musztardowy jeszcze nie skończony ale zapięcie już ma)
oraz trzech motków angory
Jest niesamowicie miękka i miła. Chyba miałam ją przeznaczyć na chustę/szal czy_coś_takiego, ale później mnie tknęło i będzie sympatyczny sweterek. O ile 3 motki wystarczą. Ale spróbuje. To będzie plagiat pewnego sweterka, który gdzieś kiedyś wpadł mi w oko, ale z wiadomych względów go nie nabyłam ;P
piątek, 15 października 2010
Guess what!!
Nie będę się rozpisywać, bo słów mi brak! Oto jak mąż mnie kocha

I żeby tego było mało, to jeszcze komplecik nieziemskich skarpetowych. Włóczka od razu wskoczyła bo mąż na gołą szyję narzeka.

Rzeknę tak. Jestem podjarana jak małe dziecko :) Musiałam wrzucić na metalowe KP jakąś próbkę i włóczka zwyczajnie po nich sunie. Choć przyznam, że dziwnie mi się je trzyma bo są takie leciutkie. A żyłka... Miękka, nie mytla się, nie splata. Obłęd !!!
Mam tysiąc pomysłów na minutę, chce dziergać jak oszalała. Tylko boje się je wziąć do ręki. Boshe tyle kasy :x
Rzeknę tak. Jestem podjarana jak małe dziecko :) Musiałam wrzucić na metalowe KP jakąś próbkę i włóczka zwyczajnie po nich sunie. Choć przyznam, że dziwnie mi się je trzyma bo są takie leciutkie. A żyłka... Miękka, nie mytla się, nie splata. Obłęd !!!
Mam tysiąc pomysłów na minutę, chce dziergać jak oszalała. Tylko boje się je wziąć do ręki. Boshe tyle kasy :x
poniedziałek, 20 września 2010
To będzie długa historia...
... a wszystko to wina, urlopu i braku internetu :( Oj, dużo czasu zajęło nadrobienie zaległości w wirtualnym świecie.
Ale do rzeczy.
Się działo przez ten tydzień, przede wszystkim za sprawą paskudnej pogody, która w górach niestety, ale sprzyja jedynie turystyce Krupówkowej. A że tej nie znoszę, a w zasięgu mojej ręki - zupełnie niechcący - znalazły się akcesoria włóczkowe... Cóż trzeba sobie radzić ;)
Po pierwsze, rzut oka na uroki PL przyrody. Zamglony, mokry, zimny i wietrzny widok na Wrota Chałubińskiego z podejścia na Przełęcz Szpiglasową (skończyło się bólem gardła ale i tak nie żałuję)
Taka właśnie pogoda królowała kiedy my byliśmy na górze. Niech tylko człowiek zaczął schodzić ze szlaku, w momencie wychylało się słońce. Zupełnie jak by chciało powiedzieć: "Zabawimy się z chowanego...?" Bardzo zabawne :/
I że właśnie taka aura nas intensywnie nawiedzała, zmuszona byłam udać się w miejsca intensywnie uczęszczane przez brukowych turystów. Idę wiec sobie załamana ilością ludu na mojej drodze i co widzę? Co? Pani siedzi sobie na stołeczku i skarpety dzierga :D Od razu papa się uśmiechnęła. A co lepsze? Co? Pani wełnę sprzedaje. Tak więc wróciłam do domu z kilogramem surowej wełny owczej na jedyne 25 zł. No głupia bym była nie korzystając z okazji ;)

Ot, taki malusi moteczek (drugie zdjęcie z motkiem 50g). Gryzie franca jedna jak nie wiem, co. I nie wiem też co z niej zrobić. Pewnie skończy się na produkcji hurtowej skarpet na zimę dla całej rodziny. W tym miejscu muszę wyjaśnić, że nie potrafię (jeszcze) robić skarpet. No chyba, że cudowne narzędzie, internet, podsunie rozwiązanie mojego problemu. Jakiekolwiek ono nie będzie, się pochwalę. A co!
Kontynuując w kwestii brzydkiej pogody na wczasach.
Co się dzieje, kiedy połączymy ze sobą:
1. pół butelki pysznego, słodkiego wina :D
2. trochę wolnego czasu
3. brak pomysłu na jego wykorzystanie
4. dwa moteczki włóczki w różnych kolorach, ale idealnie do siebie pasujących?
A to się dzieje!

Zaczęłam jeszcze przed wyjazdem, ale tam na miejscu jeden dzień deszczowy doprowadził mnie do ukończenia odcinka pachy/dół.
Zostały do zrobienia rękawy. I w tym oto miejscu okazało się, że nie mam czym ich zrobić. Brak bowiem w moich zasobach drutów skarpetowych 3,0 mm. A że na moim osidlu brak pasmanterii dobrze zaopatrzonej, popędziłam dziś skoro świt w moje ulubione miejsce. Szmeteks osiedlowy. I tak oto mam... 4 komplety drutów (bo przecież na jednej parze poprzestać nie mogłam) za caaaaałe 4 zł oraz 5 motków włóczki różnokolorowej, zupełnie nie wiem po co, ale oprzeć sie nie mogłam, za caaaaaałe 7 zł

Teraz już mam czym robić moje rękawy :D
Musze tylko wybrać: kończyć sweterek czy zrobić mężowi obiad. Hmmm...
Ale do rzeczy.
Się działo przez ten tydzień, przede wszystkim za sprawą paskudnej pogody, która w górach niestety, ale sprzyja jedynie turystyce Krupówkowej. A że tej nie znoszę, a w zasięgu mojej ręki - zupełnie niechcący - znalazły się akcesoria włóczkowe... Cóż trzeba sobie radzić ;)
Po pierwsze, rzut oka na uroki PL przyrody. Zamglony, mokry, zimny i wietrzny widok na Wrota Chałubińskiego z podejścia na Przełęcz Szpiglasową (skończyło się bólem gardła ale i tak nie żałuję)
Taka właśnie pogoda królowała kiedy my byliśmy na górze. Niech tylko człowiek zaczął schodzić ze szlaku, w momencie wychylało się słońce. Zupełnie jak by chciało powiedzieć: "Zabawimy się z chowanego...?" Bardzo zabawne :/I że właśnie taka aura nas intensywnie nawiedzała, zmuszona byłam udać się w miejsca intensywnie uczęszczane przez brukowych turystów. Idę wiec sobie załamana ilością ludu na mojej drodze i co widzę? Co? Pani siedzi sobie na stołeczku i skarpety dzierga :D Od razu papa się uśmiechnęła. A co lepsze? Co? Pani wełnę sprzedaje. Tak więc wróciłam do domu z kilogramem surowej wełny owczej na jedyne 25 zł. No głupia bym była nie korzystając z okazji ;)
Kontynuując w kwestii brzydkiej pogody na wczasach.
Co się dzieje, kiedy połączymy ze sobą:
1. pół butelki pysznego, słodkiego wina :D
2. trochę wolnego czasu
3. brak pomysłu na jego wykorzystanie
4. dwa moteczki włóczki w różnych kolorach, ale idealnie do siebie pasujących?
A to się dzieje!
Zostały do zrobienia rękawy. I w tym oto miejscu okazało się, że nie mam czym ich zrobić. Brak bowiem w moich zasobach drutów skarpetowych 3,0 mm. A że na moim osidlu brak pasmanterii dobrze zaopatrzonej, popędziłam dziś skoro świt w moje ulubione miejsce. Szmeteks osiedlowy. I tak oto mam... 4 komplety drutów (bo przecież na jednej parze poprzestać nie mogłam) za caaaaałe 4 zł oraz 5 motków włóczki różnokolorowej, zupełnie nie wiem po co, ale oprzeć sie nie mogłam, za caaaaaałe 7 zł
Musze tylko wybrać: kończyć sweterek czy zrobić mężowi obiad. Hmmm...
środa, 18 sierpnia 2010
Małe, miękkie grzeszki
Tak czasami mam, że nachodzi mnie szaleństwo ciuchowe i atakuję osiedlowy szmateks. A ten wyjątkowo lubię, bo nie dość tego, że mam go pod nosem, to jeszcze bywa świetnie zaopatrzony w... dadadadammm artykuły dziewiarskie. Na czele wybijają się pojedyncze motki włóczek jeszcze z banderolkami oraz całe kosze resztówek. Czasami jednak szczęśliwy los pcha mnie do mojego szteksu, a tam badzo miła Pani na pytanie o większą partię włóczki, wyciąga z pod lady jakieś cacka.
I tak, znowu upolowałam. Uno biały megamotek, jedyne 200g mięciutkiej wagi. W dotyku stawiam na akryl. Sama za bielą nie przepadam, ale myślę że ma jakiegoś ciuszka-maluszka się nada.

A po due pięć moteczków wełenki, bardzo delikatnej na druty 3,5-4,0 w uroczym kolorze intensywnym niebieskim (niestety zdjęcia, jak to często bywa, nie oddają rzeczywistej barwy). I tu dylemat mam. Bo niby jest tego jedyne 250 g, jednak zdarzyło mi się już tak, że z ok. 100-150 zrobiłam lekki sweterek/bezrękawnik. Jeżeli wierzyć producentowi na sweterek rozmiar 38-40 powinno zejść ok. 400 g. A ponieważ myślę nad czymś a`la bolerko, może z krótkim rękawkiem (ewentualnie 3/4) i najlepiej z lekkim ażurkiem...
Coś w stylu Anais lub Blossom od Kim H.


Cóż, plany ambitne. Trzeba tylko zebrać się w sobie, rozszyfrować anglojęzyczne hasła i wydziergać. Phi, łatwizna !!!
I tak, znowu upolowałam. Uno biały megamotek, jedyne 200g mięciutkiej wagi. W dotyku stawiam na akryl. Sama za bielą nie przepadam, ale myślę że ma jakiegoś ciuszka-maluszka się nada.
A po due pięć moteczków wełenki, bardzo delikatnej na druty 3,5-4,0 w uroczym kolorze intensywnym niebieskim (niestety zdjęcia, jak to często bywa, nie oddają rzeczywistej barwy). I tu dylemat mam. Bo niby jest tego jedyne 250 g, jednak zdarzyło mi się już tak, że z ok. 100-150 zrobiłam lekki sweterek/bezrękawnik. Jeżeli wierzyć producentowi na sweterek rozmiar 38-40 powinno zejść ok. 400 g. A ponieważ myślę nad czymś a`la bolerko, może z krótkim rękawkiem (ewentualnie 3/4) i najlepiej z lekkim ażurkiem...
Coś w stylu Anais lub Blossom od Kim H.


Cóż, plany ambitne. Trzeba tylko zebrać się w sobie, rozszyfrować anglojęzyczne hasła i wydziergać. Phi, łatwizna !!!
niedziela, 8 sierpnia 2010
Przyszło...
... wszystko co kupiłam w zeszłym tygodniu :)
Ale od początku.
W weekend na wsi bardzo mi się nudziło więc dosiadłam do kompa, a że pierwszą stroną jaka mi się wyświetliła było oczywiście allegro, więc oczywiście tam już zostałam przez kolejne dwie godziny. Efekt? 4 książki :P
Dwie branżowe, zawierające różne mądrości z przed lat, książki pomimo wieku są w wyjątkowo dobrym stanie (tu ukłon w stronę sumiennego sprzedawcy).

Dwie pozostałe to był taki poryw lekkiego szaleństwa, ale przecież jak już kupuję i płacę za przsyłkę to niemądrym byłoby nie dobrać jeszcze kilku ciekawostek. Tak na moją półkę trafiły: Origami- Pudekła z papieru (będę mogła teraz pięknie pakować różne różności) oraz
Stemplem i tuszem robimy kartki :D (ostatnio baaardzo dużo naoglądałam się blogów scrapowych no to mi się zachciało, może kiedyś coś zrobię? Może nawet całkiem z niedługo).
Tyle z działu literatury pięknej ;)
Przyszła też paczuszka zawierająca papier trasferowy. Muszę jeszcze kupić kawałek tasiemki bawełanianej i będę mogła zrobić małe cuda, które znalazłam na blogu Moje Zielone Wzgórza. Jakże mocno dziękuję :*
Na tym zakupy w sieci zakończono z silnym postanowieniem. Następne dopiero po wzbogaceniu, Ale cóż ja poradzę że wypłata już we wtorek :P
A ponieważ lato nieuchronnie i niestety kieruje się ku końcowi, odgrzebałam moje włóczkowe zapasy i przypomniało mi się o istnieniu kilku moteczków Rozetti. Pierwsze zdjęcie prawie idealnie oddaje barwę włóczki. Jest mięciutka, miła w dotyku i aż się prosi o śliczny sweterek. Muszę tylko wyłapać model, który zasłuży na wykonanie z wełenki :)

Ale od początku.
W weekend na wsi bardzo mi się nudziło więc dosiadłam do kompa, a że pierwszą stroną jaka mi się wyświetliła było oczywiście allegro, więc oczywiście tam już zostałam przez kolejne dwie godziny. Efekt? 4 książki :P
Dwie branżowe, zawierające różne mądrości z przed lat, książki pomimo wieku są w wyjątkowo dobrym stanie (tu ukłon w stronę sumiennego sprzedawcy).
Dwie pozostałe to był taki poryw lekkiego szaleństwa, ale przecież jak już kupuję i płacę za przsyłkę to niemądrym byłoby nie dobrać jeszcze kilku ciekawostek. Tak na moją półkę trafiły: Origami- Pudekła z papieru (będę mogła teraz pięknie pakować różne różności) oraz
Tyle z działu literatury pięknej ;)
Przyszła też paczuszka zawierająca papier trasferowy. Muszę jeszcze kupić kawałek tasiemki bawełanianej i będę mogła zrobić małe cuda, które znalazłam na blogu Moje Zielone Wzgórza. Jakże mocno dziękuję :*
Na tym zakupy w sieci zakończono z silnym postanowieniem. Następne dopiero po wzbogaceniu, Ale cóż ja poradzę że wypłata już we wtorek :P
A ponieważ lato nieuchronnie i niestety kieruje się ku końcowi, odgrzebałam moje włóczkowe zapasy i przypomniało mi się o istnieniu kilku moteczków Rozetti. Pierwsze zdjęcie prawie idealnie oddaje barwę włóczki. Jest mięciutka, miła w dotyku i aż się prosi o śliczny sweterek. Muszę tylko wyłapać model, który zasłuży na wykonanie z wełenki :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)