Translate

sobota, 24 marca 2012

Antydziane czasopochłaniacze

Mam taką starą, z czasów wczesnej młodości pasję.
Pasję pochłaniającą masowo czas.
Czas który w innych okolicznościach wypadałoby przeznaczyć na dzianie, włóczkowe spiskowanie, radosne dzielenie się z otoczeniem.
Pasja ów stara była nieszkodliwa dla włóczek jeszcze całkiem niedawno.
Niedawno znaczy do czasu kiedy ktoś nie podsunął jej pod mój nos w formacie bardzo dziś popularnym.
Ktoś czyli mąż. Tak! Zawsze mąż winien! Taka jego przypadłość.
W formacie bardzo dziś popularnym czyli formacie "e-".

Otóż kochani moi przedstawiam powód, dla którego piszę dziś nie o efektach dziergania. Wszak od miesiące efektu żadnego nie ma !!!
UWAGA! Cholera jedna jest zaraźliwa, rozprzestrzenia się drogą kropelkową. Przed zastosowaniem należy skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą wszak skutki uboczne bywają nieobliczalne
Antydziany czasopochłaniacz

Niech moc będzie z Wami

poniedziałek, 27 lutego 2012

Moja przygoda z The Contiguous Method ;)

Dojrzałam.
Na druty wpadł drugi projekt z wykorzystaniem metody Contiguous by Susie M
Nie ma lepszego pretekstu do popełnienia notatek i wywiązania się z kilku obietnic :)
Zaczynamy.
Istotna uwaga na początek, którą wskazuje Susie. Jest to metoda wrabiania RAMION. Sweter przerabiany tą metodą robimy od góry, bezszwowo, dziergamy jednocześnie karczek wraz z górną częścią rękawa (od główki do pachy). Całość opiera się jedynie na dodawaniu we właściwym miejscu oczek, tak aby uzyskać odpowiednie skosy dzianiny.
Nie rozpatrujemy tu przypadku kształtowania pokroju szyi. Musimy zatem pamiętać o konieczności dodawania oczek również na pokrój szyi tak aby dekolt ukształtować w zależności od pożądanej głębokości czy kształtu. Co do pokroju tyłu (na karku) możemy przyjąć, że wrobimy go „na prosto” łącznie z ramionami, czyli nie będziemy go szczególnie kształtować.

Ponieważ w moim obecnym projekcie dekolt jest wysoki, pod samą szyję, idę na całość (a raczej na łatwiznę) i robię sweterek z płytkim pokrojem szyi czyli bez dodatkowego kształtowana, z rozcięciem na guziki. Uzyskam zatem następujący kształt:



Moja próbka o szerokości 10 cm wynosi 20o.
Stąd na dekolt o objętości 40 cm nabieram 80 o. (metodą dowolną). Moje 80o. dzielę na pół (tył i przód). Otrzymuję 2* po 40o. Z tych 40o. musze jeszcze wydzielić oczka, które nazwę roboczo LINIĄ RAMIENIA (w powyższym rysunku linia czerwona). Autorka podaje w schemacie że na linie ramienia przeznacza po dwa oczka z każdej strony. Mnie przypadło do gustu ramię szersze (podobnie jak w tym chabrwym sweterku). Odkładam więc na każde ramie po 8o. Tak naprawdę ilość oczek przeznaczonych na ramię zależy od Waszej fantazji.
Z moich wyliczeń wynika, że po nabraniu 80-ciu oczek, rozmieszczam markery (dalej będę je określać literką M) w następującym układzie: 16-przód/M/8-ramię/M/32-tył/M/8-ramię/M/16-przód
Teraz będziemy dodawać oczka po zewnętrznych stronach linii ramienia przez co będzie przyrastał korpus (dodać oczko, przełożyć M, 8 oczek, przełożyć M, dodać oczko)- na zdjęciu strzałki czerwone:


Robótkę przerabiamy w następujący sposób:
1 rząd – prawa strona: 15o.p., ostatnie oczko przed M przerabiamy dwa razy na prawo (2o. z 1o.), przekładamy M, 8o.p., przekładamy M, pierwsze oczko po M przerabiamy dwa razy na prawo (2o. z 1o.), 30o.p., ostatnie oczko przed M przerabiamy dwa razy na prawo (2o. z 1o.), M, 8o.p., M, pierwsze oczko po M przerabiamy dwa razy na prawo (2o. z 1o.), 15o.p.
2 rząd- lewa strona: 16o.l., ostatnie oczko przed M przerabiamy dwa razy na lewo (2o. z 1o.), przekładamy M, 8o.l., przekładamy M, pierwsze oczko po M przerabiamy dwa razy na lewo (2o. z 1o.), 32o.l., ostatnie oczko przed M przerabiamy dwa razy na lewo (2o. z 1o.), M, 8o.l., M, pierwsze oczko po M przerabiamy dwa razy na lewo (2o. z 1o.), 16o.l.
W taki sposób w jednym rzędzie przybywają 4 oczka. Pamiętamy, że liczba oczek na linii ramienia pozostaje niezmienna, czyli ciągle będzie to 8o. Natomiast zwiększa się liczba oczek przodu i tyłu sweterka.
Kolejne rzędy przerabiamy jak rząd 1-2, aż do momentu uzyskania pożądanej długości ramienia. Należy jednak zwrócić uwagę, aby długość ramienia nie była odbierana dosłownie. Przerabiamy robótkę do momentu początku „spadku ramienia” a nie linii prostej ręki. Zdjęcie poniżej.


Jeżeli przerobicie robótkę do końca ramienia to sweterek będzie zwyczajnie za duży, jakby wyciągnięty.

Osiągnęliśmy pożądaną długość ramienia. Od tego momentu będziemy kształtować część rękawa (od główki ramienia do pachy). Będziemy zatem dodawać oczka po wewnętrznych stronach linii ramienia przez co będzie przyrastał rękaw ( na zdjęciu drugim strzałki niebieskie).
Jeżeli przerabiamy zgodnie z oryginałem czyli linia ramienia liczy dwa oczka, przesuwamy M tak, aby pomiędzy nimi znalazło się 6 oczek- i to one ukształtują nam główkę rękawa.
W moim przypadku między M mam już 8 oczek więc ich nie przesuwam, tylko uznaje te 8 o. za główkę.
Robótkę przerabiamy w następujący sposób:
Kolejny rząd-prawa strona: x*o.p. do M, przełożyć M, pierwsze oczko po M przerabiamy dwa razy na prawo (2o. z 1o.), 6o.p., oczko przed M przerabiamy dwa razy na prawo (2o.z 1o.), M, x*o.p. do M, przełożyć M, pierwsze oczko po M przerabiamy dwa razy na prawo (2o. z 1o.), 6o.p., oczko przed M przerabiamy dwa razy na prawo (2o.z 1o.), x*o.p. do końca.
Kolejny rząd- lewa strona: x*o.p. do M, przełożyć M, pierwsze oczko po M przerabiamy dwa razy na prawo (2o. z 1o.), 8o.p., oczko przed M przerabiamy dwa razy na prawo (2o.z 1o.), M, x*o.p. do M, przełożyć M, pierwsze oczko po M przerabiamy dwa razy na prawo (2o. z 1o.), 8o.p., oczko przed M przerabiamy dwa razy na prawo (2o.z 1o.), x*o.p. do końca.
W taki sposób w jednym rzędzie przybywają 4 kolejne oczka, ale poszerza się linia ramienia, a liczba oczek korpusu pozostaje niezmienna.
W taki sam sposób przerabiany klika kolejnych rzędów, ale nie do końca pachy.
Wystarczającym powinno być takie dodawanie oczek do momentu przerobienia ok. 1/6 całkowitej wysokości pokroju rękawa (czyt.: jeżeli od szczytu ramienia do środka pachy mamy 24cm, to oczka dodajemy do chwili przerobienia 4 cm robótki). W taki sposób ukształtujemy główkę rękawa.
Dalej oczka dodajemy tylko w co drugim rzędzie, aż do osiągniecie długości, która pozwoli nam na połączenie tyłu i przodu pod pachą.
Dalej przekładamy oczka rękawa na drut pomocniczy i dziergamy osobno korpus i rękawy.
Tak oto odwaliliśmy najczarniejszą robotę przy dzierganiu swetra :)

Mam pewne rozterki wewnętrzne dotyczące kształtowania główki rękawa i tej 1/6 wysokości pokroju pachy. Bowiem w moich chabrowym sweterku troszkę zaszalałam i dodawałam oczka do rękawa w każdym rzędzie, aż do początku samej pachy. Czyli, jak by to napisała Susie, do ok. 5/6 wysokości całkowitego pokroju pachy. Z efektów również byłam zadowolona. Choć może to efekt bufek. Być może nadmiar tych oczek zginął gdzieś w celowo wykonanych marszczeniach.

Jeżeli ktoś zdecyduje się na testowanie metody, będę wdzięczna za wszelkie sugestie dotyczące ewentualnych pomyłek z mojej strony, a także ewentualnych udoskonaleń. Muszę zaznaczyć (po raz kolejny, chyba staję się nudna), że powyższy opis może nie odzwierciedlać w 100% oryginalnego opisu (patrz.: moja kulejąca znajomość języka), a pewne niezrozumiałe dla mnie kwestie opisane powyżej osiągnęłam metodą prób i błędów.

Na koniec pozostaje mi jedynie podziękować Susie M za udostępnienie metody i nie chowanie jej w szufladzie :))) oraz odesłać Was do strony autorki na Raveley (klik), na jej bloga (klik) i do oryginalnego opisu metody (klik)

poniedziałek, 20 lutego 2012

Skarpetki Baudelaire

Mój przerywnik gotowy.
Jak w tytule...




Chodziły za mną już miesięcy kilka. I mam. Są urocze (alem skromna). Cieplutkie, miłe i w ogóle same ochy, ichy, echy...
Tak sobie myślę, że jeszcze parkę (co najmniej) popełnię.


Skarpetki robione od palców. Pokłony dla autora techniki.
No i jestem oczywista dumna, bo to moja druga para w życiu. Co prawda nie obeszło się bez prucia na piętach, ale w końcu wiem gdzie popełniłam wcześniejsze błędy.

Wzór: Baudelaire dostępny w oryginale TUU
Ja korzystałam z tłumaczenia zamieszczonego TU
Włóczka: Alpaka (Stahlsche Wolle), jakieś 70g
Druty: KP 3,25mm
Przydatne techniki: elastyczne wykończenie ściągacza

Tak oto zwolniłam druty i mogę kończyć ściągacz rękawa w koronkowym.
A`propos. Dynamika mojej edukacji koronkowej spadła do minimalnego minimum. I wcale tu nie przesadzam !!!

Ciepłego wieczoru :)

sobota, 11 lutego 2012

O ja naiwna!!!

Nieszczęsna!!!
Cóż ja sobie myślałam biorąc do ręki projekt koronkowy !!!
Czyż sama nazwa nie wskazuje, że wymagane są podstawowe umiejętności KORONKOWE ?!?!?!
Sie zachciało, sie człek męczy.
A efekty takie pokraczne.
Przyjdzie nam wszystkim jeszcze trochę poczekać na efekt końcowy.
Chyba muszę sobie zafundować jakiś krótkoterminowy projekt-przerywnik dla oczyszczenia umysłu.

sobota, 21 stycznia 2012

Radosny koniec ciężkiego tygodnia

W końcu papa mi się cieszy :D o tak szeroko.
Ciężki to był tydzień pracy.
Tym większa radość z Fastrygowej przesyłki.
Nawet nadgarstek poczuł, że nie może mnie zawieść. Więc boleć przestał.
A przesyłka mnie tak radośnie zaskoczyła cudnymi kolorami... Nigdy jeszcze aż tak nie trafiłam w odcienie.
I tak sobie wczoraj pół wieczora siedziałam i myślałam, którą wybrać na sweterek z akcentem koronkowym. Głęboka czerwień, cudna jak dojrzałe wisienki czy coś co Fastryga określiła mianem fuksji ale dla mnie owa fuksja jest przełamana ciemnym wrzosem?
Wtedy z ratunkiem przybył mąż i rzekł: "Czerwony obowiązkowo"
To i się robi
Choć mam obawy czy ta włóczka nie jest za gruba. I czy ta grubość będzie pasować do koronki? Najwyżej!

A w paczce jeszcze cudnie puchate moteczki

już wiem co z nich chcę zrobić, ale nie wiem czy to ogarnę :)

I wcześniej wspomniana fuksja, która pójdzie na bluzeczkę, chyba że czerwona włóczka się nie sprawdzi w koronkach to zrobię podmianke.

hm, na zdjęciu faktycznie wygląda jak fuksja.

Słonecznego weekendu :)

sobota, 14 stycznia 2012

Mężowski Kruczy

Jak obiecała tak poczyniła. Pogoda dopisała, ojjj śniegu u mnie dużo, miękko, puchato...
To i zdjęcie można zrobić. Prześwietlone oczywista :)
Oto i Mężowski Kruczy, bo czarny.

Zaczęty w marcu zeszłego roku! Tyle mąż czekał, cierpliwy chłopina.
Sweter dla męża obowiązkowo pod szyję, innego nie włoży, bo ponoć zimno. Zapinany na guziki, coby można się przewietrzyć. Ile mnie ten golf nerwów kosztował.

Boczki nieco urozmaicone, żeby nudno nie było.




Wzór: taki sobie nieskomplikowany
Włoczka: pospolity Kotek, 400g
Druty: KP 3,5mm i ściągacz 3,0mm

Tymczasem niecierpliwie czekam na przesyłkę z Fastrygi, bo tam leci do mnie włóczka z przeznaczeniem na sweterek wg Małgosi. Mam nadzieję, że będzie odpowiednia.

A w zapasach podczas wczorajszych porządków dogrzebałam się szpuli, na którą nawiniętą jest spora ilość bliżej niezidentyfikowanej włóczki. Z prostego testu ogniowego wynika, że jest to wełna. Pamiętam, że nabyłam to dawno dawno temu na Allegro, gdzieś na początku mojej drogi dzierganej. I tak sobie leżała na dnie pudła, bo franca tak ostra, że nie wiedziałam co z owym poczynić.
Zrobiłam próbkę, wyprałam i czekam. Choć mam obawy, że pranie nie wpłynie na miękkość, to i się na sweterek żaden nie nada.
Teraz dylemat: torebeczka czy oczekiwanie na olśnienie?