Translate

niedziela, 5 września 2010

W poszukiwaniu natchnienia...

...oczywiście wylądowałam na picassie. Tam Ci gazetek pod dostatkiem, a w gazetkach takie cuda że oczy bolą. To żeby czasu nie marnować na pisanie wklejam.
Model z Layette chyba 2002






























Pszczółka mnie zwyczajnie rozwaliła. Opisu oczywiście nie przetłumaczę, bo ani zdolności językowych ani czasu nie mam. Po prostu spróbuję zrobić coś co choć troszkę podobne będzie.
Być może zmienię kolory, choć nie wiem czy aby zielone lub niebieskie "tło" i czarno-żółta pszczoła nie doprowadzą do oczopląsu.
A może znajdę jeszcze coś...

sobota, 4 września 2010

Dziękuję i działam....

Po pierwsze, bardzo, bardzo dziękuję Marcie za podzielenie się przepisem na Rudzielca. Co więcej chę go zrobić. Muszę jedynie zebrać wszystkie siły, znaleźć troszkę czasu i odpowiednią włóczkę.

Tymczasem dostałam zlecenie na wykonanie jakiegoś sweterka dla rocznej dziewczynki. I muszę działać szybko, bo roczek już za miesiąc. W głowie pustka, czekam na natchnienie.

A w toku. Z pewną nieśmiałością zabrałam się za niebieskie Merino z wcześniejszego postu.












Plan: coś a`la bolerko z krótkim rękawkiem.
Realizacja: idzie powoli, bo włóczka cieniutka, a wykonanie to czysta improwizacja.
Mam nawet obawy, że skończy się na rzuceniu w kąt albo pruciu.
W każdym razie, trochę z innej beczki, ale jednak na temat. Byłam dziś na shoppingu i miałam nabyć butki jesienne, a wróciłam owszem z butami nawet 2 pary obie... uwaga... dla męża (znaczy byłam z mężem, nie żebym mu zaocznie buty kupowała ;P ), dla mnie butów brak. Za to:



















I tak oto oglądam cuda jakie się tan znajdują i dochodzę do wniosku, że się zakochałam w:







































No i dylemat mam. Bo wszystkie trzy urocze, ale wszystkich się boję, bo ja z ażurami to dotychczas miałam mało do czynienia. Jedynie w zasadzie wydłubałam to:













właśnie na potrzeby mojego sweterka-bolerka. I myślałam nawet, że jako początkująca to przy tym zostanę. Ale po dzisiejszej lekturze to już jest za proste, za mało skomplikowane, zbyt banalne, chce czegoś więcej, chce się nauczyć.
No to pędzę po włóczkę, drutki i robię kolejne próbki ażurowe.


środa, 25 sierpnia 2010

Pastelowo

Na specjalne zamówienie, prosto z serca, kolejna para bucików popędzi do Madzi. Zgodnie z prośbą jest kolorowo-pastelowo. Miałam ambitny plan wydziergania guziczków, ale żadna z włóczek pasujących kolorystycznie nie chciała nawiązać współpracy z szydełkiem. Ot taka złośliwość rzeczy martwych ;)
Standardowo wykonane wg schematu zamieszczonego we wcześniejszym poście.
Włóczka Pearl Color (Interx-Fox), zużyłam ok. 1/3 motka= jakieś 15 g włóczki
Druty 3,5






















piątek, 20 sierpnia 2010

Żeby nie było...

... że się obijam. Otóż, porządkuję kompa ;P No i nawinęłam się przypadkiem na zdjęcia bucików jakie kilka chwil temu pojechały do chrześniaka. To jak już zdjęcia znalazłam to wkleję, a co!






















Schemat na butki znalazłam dawno, dawno temu w sieci i sobie obiecałam, że jeżeli kiedykolwiek dane mi będzie zrobić coś dziecięcego to na pewno będą one. Oryginalny schemat o TU. Oczywiście nie mam pewności, że to co mi się udało zrobić oddaje w pełni ten schemat, bo mój angielski pozostawia wiele do życzenia. Niemniej świadomie zmieniłam tylko paseczki (z dwóch zeszłam na jeden) i guziczki. Zrobiłam sobie sama na szydełko. O!

środa, 18 sierpnia 2010

Małe, miękkie grzeszki

Tak czasami mam, że nachodzi mnie szaleństwo ciuchowe i atakuję osiedlowy szmateks. A ten wyjątkowo lubię, bo nie dość tego, że mam go pod nosem, to jeszcze bywa świetnie zaopatrzony w... dadadadammm artykuły dziewiarskie. Na czele wybijają się pojedyncze motki włóczek jeszcze z banderolkami oraz całe kosze resztówek. Czasami jednak szczęśliwy los pcha mnie do mojego szteksu, a tam badzo miła Pani na pytanie o większą partię włóczki, wyciąga z pod lady jakieś cacka.
I tak, znowu upolowałam. Uno biały megamotek, jedyne 200g mięciutkiej wagi. W dotyku stawiam na akryl. Sama za bielą nie przepadam, ale myślę że ma jakiegoś ciuszka-maluszka się nada.

















A po due pięć moteczków wełenki, bardzo delikatnej na druty 3,5-4,0 w uroczym kolorze intensywnym niebieskim (niestety zdjęcia, jak to często bywa, nie oddają rzeczywistej barwy). I tu dylemat mam. Bo niby jest tego jedyne 250 g, jednak zdarzyło mi się już tak, że z ok. 100-150 zrobiłam lekki sweterek/bezrękawnik. Jeżeli wierzyć producentowi na sweterek rozmiar 38-40 powinno zejść ok. 400 g. A ponieważ myślę nad czymś a`la bolerko, może z krótkim rękawkiem (ewentualnie 3/4) i najlepiej z lekkim ażurkiem...












































Coś w stylu Anais lub Blossom od Kim H.
































































Cóż, plany ambitne. Trzeba tylko zebrać się w sobie, rozszyfrować anglojęzyczne hasła i wydziergać. Phi, łatwizna !!!

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Na grzyby...

... do lasu by się szło !!! Gdzież bym kiedy pomyślała, że będę pochłaniała własnoręcznie zebrane grzybki i to jakie wielkie.
Zresztą co ja się tu będę...













I jeszcze troszkę w kategorii przyroda piękna :)



wtorek, 10 sierpnia 2010

Wiśnie, śliwki i inne...

Zmobilizowałam się w końcu i zrobiłam porządek w folderach foto. I tak porządkując znalazłam coś czego jeszcze tu nie było. Mianowicie moje pierwsze odręczne markery :) Może nie są one szczytem osiągnięć technologicznych i nie powiewają nadprzyrodzonymi zdolnościami twórczością, ale włóczka w końcu się nie czepia, marker się nie wplata i wszystko jest na swoim miejscu.
Tu śliweczki które zostały u mnie (swoja droga wielbię połączenie fioletu z zielenią lub miodkiem)














A tu wisienki, które pojechały na drugi koniec Krakowa do zarażonej dzierganiem Moniki :D















Mam jeszcze w zanadrzu całą masę kuleczek, kosteczek i szpileczek, które przyszły do mnie jakiś czas temu. I jestem zauroczona tym turkusem i jak je tylko zobaczyłam wiedziałam że muszę mieć. Choć by miały tylko leżakować. W sumie gdybym miała przebite uszy to zrobiłabym z nich kolczyki, ale że dziur w uszach brak, to kuleczki leżą w pudełeczku i czekają na swoją kolej :)



No i jeszcze to połączenie fioletu z miodem, o którym wspomniałam, coś z tego na pewno wyjdzie bo planuje wrzucić na druty kolejną włóczkę i może być markerów za mało. Na razie ot tylke ;)